Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką.

kaskaderka blog

Nigdy nie miałam żadnego ukierunkowanego planu na życie, wciąż nie ma, co nie. Jednak nigdy nie chciałam dążyć do ideału, ponieważ przez 25 lat nie zbudowałam obrazu tego „ideału” w swojej głowie. Nie należę do osób, które inspirują się innymi, co może okazać się moim życiowym błędem.

Zawsze chciałam być dziewczyną, o której inni powiedzą – patrzcie, kiedy tylko stawia na ziemi nogi, diabeł krzyczy konkurencja, można by ją rzucić na pożarcie wilkom, a ona wróciłaby dowodząc watahą. A tymczasem, jestem trochę nieporadna, trochę z zadatkami na psychicznie chorą dziewczyną, która nie ma marzeń. Nie to, że jestem kurwa specjalnie taka, co nie. Po prostu marzenia są dla mnie wymysłem człowieka, który napisał Małego Księcia. Nie żyje też z dnia na dzień, bo średnio ogarniam otaczającą mnie rzeczywistość. Ale niedawno wydarzyło się coś, co dostatecznie załamało chujowy już światopogląd. Znacie to uczucie, gdy ktoś Ci mówi  „dam Ci cytryny, a zrobisz z nich lemoniadę?” Miesiącami czekałam na szansę, która odmieni moje życie czy ścieżkę zawodową, później przypomniałam sobie, że jestem jakby dorosła i muszę polegać sama na sobie, co nie. Wymyśliłam, więc wyjazd, ucieczkę, nowe doświadczenie. Zwał jak zwał. I aż tu nagle, jakiś czas po ustaleniu wszystkiego pojawiła się lawina możliwości, która napędzała na mnie z każdej możliwej strony. Biednemu to zawsze wiatr w oczy!

Postanowiłam zrealizować plan, który sobie założyłam. W sumie postępując inaczej zawiodłabym ludzi, którzy mi uwierzyli. A w Radomiu słowo droższe od pieniędzy. Możemy myśleć, że to życie jest taki przewrotne, takie chujowe, że nic nie dzieję się bez przyczyny. To nieprawda. Wszechświat nie daje nam zadań, którym nie jesteśmy w stanie sprostać. Możemy robić wszystko, co sięga w granicach naszej wyobraźni i rozsądku rzecz jasna. Możemy pytać po co, ale możemy także powstrzymać się od ich zbędnego natłoku i uspokoić kłębiące się w głowie myśli i po prostu iść przed siebie. A co będzie? Spakuj się, zabierz majtki i szczoteczki i przekonaj się sama, co tym razem przygotował dla Ciebie przewrotny los, kogo tym razem spotkasz, ile wspomnień nagromadzisz i jak będzie fajnie, co nie. Na dobrą sprawę co innego Ci pozostało? Możesz wziąć zeszyt w różowej okładce i zapisywać wszystkie myśli i imiona każdej osoby, która próbowała cię powstrzymać tylko dlatego, że z jakiejś przyczyny jej zabrakło odwagi, by pójść przed siebie. Nie jest wyzwaniem codziennie powtarzać czynności zapewniające ci egzystencję, nie jest wyczynem budzić się rano i sznurować trampki. Wyzwaniem jest sprostać temu, na co kompletnie nie byłaś przygotowana.

 

PS: Nie wiem czy spakowałam wystarczającą ilość majtek.

PS 2: No i fajnie!

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *